Refleksje powyborcze…

Jako rodzaj pewnego podsumowania efektów wyborów zostały opracowane „Refleksje po wyborcze…” przez główną osobę tych wyborów t.j. Stanisława Tołwińskiego – jako kandydata KWW Porozumienie Dla Mazur.

Refleksje po wyborach…

Po dziesięciu dniach od parlamentarnych wyborów w 2019 roku, postanowiłem podzielić się swoimi przemyśleniami, głownie z uwzględnieniem sytuacji mającej istotny związek z moim kandydowaniem do Senatu RP.

Rozpoczynając formułowanie swoich osobistych przemyśleń i ocen, jestem zobowiązany jasno stwierdzić, że przegrywając rywalizację (na co zawsze należy być przygotowanym), wynik co do ilości uzyskanych głosów (mimo, że na podobnym poziomie jak w 2015 r.) jest dla mnie wysoce nie satysfakcjonujący. Mocno nie adekwatny do oferowanych kwalifikacji, życiowych doświadczeń, zrealizowanych dokonań i mojego zaangażowania oraz wymiernego - bezinteresownego wkładu w sprawy publiczne na Mazurach.

Jakie to przyczyny o tym mogły zdecydować?
Nad tymi przyczynami zastanowię się w dalszej części moich rozważań.
W tegorocznej kampanii zrobiliśmy znacznie więcej bardzo wymiernych działań promocyjnych (nie szczędząc środków) niż podczas kampanii w 2015 roku. To można bardzo konkretnie ocenić tylko na przykładzie powiatu gołdapskiego. W Gołdapi i powiecie gołdapskim zrealizowano wiele inicjatyw charytatywnych ,lotniczy rajd angażowano się w sprawy ważne lokalnie (droga 651 z łącznikiem do drogi 650, ścieżki rowerowe, lądowisko w Botkunach, ruch przygraniczny), wykorzystywano różne nośniki informacji (filmy, FB, spoty reklamowe, lokalne portale internetowe, specjalny wywiad, ekran ledowy, banery, plakaty, ulotki, promocja mobilna na samochodach TAXI i baner na dachu samochodu Opel Astra) a efekt w ilości uzyskanych głosów był na poziomie wyborów w 2015 roku.

Ważnym aspektem rozważań jest świadomość, że tegoroczne wybory zdominowała różne kręgi społeczne psychoza nieuniknionej ostrej rywalizacji w konwencji PIS a w kontrze szeroko rozumiany ANTY-PIS, czyli komitety opozycyjne. Nawet słynny list b. Prezydentów również w tym samym duchu był wskazaniem „obywatelskiej” postawy. Konsolidację wokół działań opozycyjnych komitetów i kandydatów lansowano jako wyraz patriotyzmu. A więc uznano, że wszystko co zmniejszy potencjał wyborczy PIS i ilość posłów oraz senatorów reprezentujących PIS za wręcz obywatelski obowiązek.

Moją demonstrowaną niezależność w rywalizacji o mandat senatora, pewne kręgi uznały za niepatriotyczne a nawet niektórzy ośmielili się rozgłaszać, że moje kandydowanie jest w zmowie z PIS, by swój mandat Senatora mogła zachować kandydatka PiS. Wynika z tej rzekomej wizji, że wydając ponad 50.000 zł własnych środków, chciałem wygranej kandydatki PIS. Nic bzdurniejszego nie można było wymyśleć.

Jak liderzy Koalicji Obywatelskiej na Warmii i Mazurach spokojnie przeanalizują wcześniejsze inicjatywy domówienia wspólnego frontu w wyborach do Senatu, to powinni uderzyć się we własne piersi. To właśnie brak rozsądnego zareagowania na propozycje wyborcze i niezbędnej wyobraźni politycznej w lokalnym sztabie KO dało reelekcję mandatu Senatora dla PIS. Może nawet Pani Senator Magorzata Kopiczko będzie chciała podziękować liderowi Koalicji Obywatelskiej na Warmii i Mazurach, za umożliwienie jej reelekcji?

Nawiązując do wyobraźni politycznej, sprawa „sukcesów” wyborczych KO na Warmii i Mazurach to odrębny temat, do innego omówienia. Wystarczy obejrzeć i przeanalizować wyniki KO w okręgach (poselskich i senatorskich) na Warmii i Mazurach, zaprezentowane przez PKW.

Wytworzona atmosfera pełnej mobilizacji zwolenników PIS oraz wyeksponowana publicznie potrzeba przeciwstawienia się PIS-owi skierowała zainteresowanie wyborców na wsparcie kandydatki sygnowanej przez Koalicję Obywatelską. Z różnych rozmów i obserwacji wynika, że w zdecydowanej większości głosujący nie brali pod uwagę personalne predyspozycje, doświadczenie i cechy osobowe ale logo przy nazwisku. W sytuacji presji pewnych kręgów obywatelskich kreujących „patriotyczną” postawę podczas wyborów i głosowania na ANTY-PIS ,nie mając nazwiska dobrze znanego z mediów ogólnopolskich (jak np. Krzysztof Kwiatkowski czy Lidia Staroń) uzyskanie 28.465 głosów udzielonego poparcia ( przez tych którzy docenili moje kwalifikacje) przez niezależnego kandydata, to dla mnie wiele znaczy i taki gest liczącej się części wyborców bardzo sobie cenię.

Reasumując swoje refleksje czuję potrzebę przesłania podziękowań wszystkim którzy trudzili się by pójść do urn i uczestniczyć w wyborach. Szczególne podziękowania przesyłam tym którzy zdecydowali się oddać swój glos na mnie - niezależnego kandydata do Senatu RP.
Zapewniam, że w dalszych działaniach nie zawiodę tych Państwa, którzy docenili moje kompetencje, dokonania i zawierzyli moim deklaracjom w kampanii wyborczej!
Niezależnie od braku oczekiwanej akceptacji wyborczej, nie obrażam się na tych którzy mnie nie poparli i zapewniam, że zrobię wszystko by nadal jak najlepiej bezinteresownie służyć naszemu regionowi.

Stanisław Tołwiński


Kilka korespondencji mailowych otrzymanych po rozesłaniu „Refleksji powyborczych…”

„Witam! Ja też bardzo ubolewam i jestem niezmiernie zdziwiony ,że nie zagłosowało na Ciebie więcej wyborców.
Bardzo smutne jest to, że ludzie, którzy tak angażują się w rozwój regionu są tak niedocenieni. Podzielam Twoje zdanie, że jest to wina polityków, jakaś chora sytuacja z "jakąś wojną totalną", za którą w imię pazernej ambicji politycznych płacą przyzwoici ludzie. Widocznie nie nadeszły jeszcze czasy, w których liczy się zaangażowanie społeczne, co sam doświadczasz przy staraniu się o jakąkolwiek pomoc przy swoich projektach na rzecz rozwoju regionu.
Jak to powiedział jeden z polityków - dopóki jesteśmy przydatni to jest OK a jeśli już nie to mają nas w d....
Dziękuję Ci bardzo za to kim jesteś, za Twoje pomysły i ich realizację. Mam nadzieję, że będziesz miał wielu naśladowców bo jesteś wzorem dla nas jak można skutecznie działać. Powiem Ci szczerze, że przy tym "szaleństwie" Twoje głosy możesz liczyć podwójnie.
Gratuluję i pozdrawiam serdecznie! Marek Sz.”
 

„Dziękuję Stanisławie, zapoznałem się. Czuję wielki niesmak z tego co dzieje się w kuluarach zdarzenia państwowego które powinno być wzorem uczciwości i czystości. Szkoda, że tak się to potoczyło ale z drugiej strony wiesz teraz (jeśli nie wiedziałeś wcześniej) „kto jest kto” i na czym tak naprawdę wielu ludziom zależy. Nie bez kozery można tu przytoczyć powiedzenie że „obietnicami piekło jest wybrukowane” i przypomnieć stara prawdę że tam gdzie się zaczynają pieniądze kończą się dobre zwyczaje. Tak czy owak my jesteśmy a „tamtych” wiemy jak traktować i ocenić!!
Stanisławie, dziękuję za korespondencję dotyczącą refleksji powyborczych. Rozumiem co czujesz i choć zapewne każdy z nas inaczej by ten moment przeżywał to trauma po takim przeżyciu (myślę tu o całości Twoich zabiegów i dokonań z tym związanych a w szczególności o finale) niestety dla nikogo nie byłaby bez skutku dla organizmu. DLA CIEBIE TEZ. Mając więc na względzie Twoją niespokojną duszę która ciągle dyktuje Ci realizowanie nowych dokonań na różnych polach chciałbym Byś dał sobie szansę i możliwość ich realizacji jeszcze długo, długo. Chciałbym Byś jeszcze przez długie lata mógł korzystać z dóbr świata który stworzyłeś w pocie czoła dla swojej rodziny i dla siebie. Wiesz co to jest odkładający się stres i jakie mogą być tego skutki. Dlatego proszę Byś szybko wyrzucił ze swej pamięci ten niedawny okres swojej intensywnej pracy – okres swoich dążeń prawdopodobnie do jednego nielicznych nieosiągniętego celu w Twoim życiu. Wszak tyle jeszcze pięknych i wartościowych przedsięwzięć na Ciebie czeka!!
Życzę dobrej i spokojnej nocy! Stefan W.”
 

„Drogi Staszku! Co do wyborów, to bardzo żałujemy, że się nie udało, ale w naszym głębokim przekonaniu byłeś i pozostajesz najwłaściwszym kandydatem na senatora. To co robiłeś i mógłbyś zrobić dla Mazur nie da się przecenić. W tych dokonaniach nie miałeś sobie równych. Zrobiłeś wszystko co należało zrobić w akcji wyborczej. Przewodniczący partii byli dostatecznie wcześnie i właściwie poinformowani o Twoim zamiarze. Tylko ich zadufanie o swojej racji polegającej na wystawieniu drugiej kandydatki jak i nieprzemyślany list byłych prezydentów oraz bezmyślna i oczywista głupota masy wyborców, co jest niezaprzeczalnym dowodem np. wprowadzenia do sejmu skrajnej prawicy, spowodowała taki wynik. Wielka szkoda.
Serdecznie pozdrawiamy Jerzy z Grażyną”